Nieuczciwy diagnosta poddał się karze
47-letni diagnosta załamał prawo nie po raz pierwszy. Juz w przeszłości oszukiwał i dopuszczał do ruchu pojazdy, które się do tego nie nadawały – właśnie za to Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim zakazał mu m.in. wykonywania zawodu diagnosty przez dwa lata.
Jednak Zdzisław G., znalazł pracę w jednej z białostockich stacji obsługi samochodów. Zanim wyrok się uprawomocnił, mężczyzna dokonał badań technicznych co najmniej czterech aut i ich właścicielom wbił do dowodu rejestracyjnego pieczątkę innego pracownika, a sam się nieczytelnie podpisał. Później podstemplował jeszcze jeden dowód rejestracyjny – tym razem swoją pieczątką. Gdy wyrok się uprawomocnił, diagnosta sprawdził kolejne siedem samochodów i znów użył pieczątki kolegi, który był akurat na urlopie.
Zdzisław G. przyznał się do podrabiania dokumentów. Ale zapewniał, że robił to tylko wtedy, gdy kolega był na urlopie, a w stacji kontroli były długie kolejki. Na szczęście kierowcy, którzy skorzystali z usług ukaranego diagnosty, nie muszą powtarzać badań.
– Zarówno umiejętności tego pracownika jak i fakt przeprowadzania badań technicznych nie budzi naszej wątpliwości. Dlatego kierowcy, którzy robili badania i maja jego stempel czy stempel jego kolegi, nie mają się czego obawiać – powiedziała Bożena Kiszło, szef Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe.