Dwa koła, cztery starty, jeden kierunek
Pogoda może być dobra albo bardzo dobra, dzisiaj mamy dobrą – skwitował siąpiący deszcz jeden z uczestników VI Rekreacyjnego Rodzinnego Rajdu Rowerowego, który odbył się w sobotę w Katowicach. Z czterech stron miasta – z Nikiszowca, Kostuchny, pl. Hlonda i os. Witosa – ruszyło 56 cyklistów. Na mecie w Dolinie Trzech Stawów czekały rozgrzewające napoje, kiełbaski i puchary. Dyplom przypadł m.in. najliczniejszej rodzinie, czyli... czterem młodym panom z os. Odrodzenia – Krzyszof Kaps, Rafał Grajek, Krzysztof Błaszczyk i Dawid Licznerski okazali się kuzynami. Puchar dla najstarszego uczestnika przypadł 77-letniemu Ewaldowi Berezce z Tychów, który, jak się okazało, potrafi z rowerowych części wyczarować różne przedmioty — stoły, zegary itp. – Zrobiłem nawet rowerową choinkę – mówi. Ciekawą rzecz przypomniał zebranym właściciel najstarszego roweru, przedwojennego, czarnego „Adlera”. Wojciech Mszyca pokazał plakietkę roweru marki „Ebeco”, produkowanego w Katowicach jeszcze za czasów zaboru pruskiego. – Warto zajrzeć do piwnic i na strychy własnych domów, czy nie kryje się tam taki rarytas – apelował Mszyca. Na zakończenie rajdowców bawili Aleksander Trzaska i Jerzy Ciurlok, czyli Masztalski z Ecikiem. Do uczestniczenia w kolejnym (za rok) rajdzie zachęcał katowiczan prezydent miasta Piotr Uszok, świecąc przykładem na własnych dwóch kółkach.